większe. Maznął jeszcze usta błyszczykiem, wydymając je zadowolony z efektu

Bentz wrócili wzrokiem do ekranu i zobaczył sportowe buty. Może niekoniecznie model
pierwszej żony. Jego zaślepienie Jennifer spowodowało śmierć tylu osób i ściągnęło
– Mamy podwójne morderstwo. Dwie kobiety znalezione w magazynie koło stodziesiątki.
złego. Montoya z trudem opanował odruch, by samemu polecieć do Kalifornii. Ma w końcu
Grayem, kolejnym z listy Bentza. Jest teraz w Vegas i z trudem sobie przypomniał Jennifer
na którym leżała gazeta „LA Times”, i spojrzał na dzbanek w ręku Hayesa.
Ale nie podda się bez walki, do cholery. Nie odda go walkowerem.
Przeszywa mnie dreszcz. Ciekawe, czy Rick Bentz wie, że jego kochana żoneczka nie spotka
komórkę, włożył buty i wziął kluczyki. Co prawda, nie wiedział, co mu przyjdzie z nocnej
Mruczę pod nosem, dodaję odrobinę wermutu, dosłownie kilka kropli, i nalewam sobie
Oczywiście nie mogła tam być – sprawdził miejsce, gdzie ją widział, między dwoma
się zakurzonej biblioteczce przy jednej ze ścian. Na półkach zostało jeszcze kilka
znaczy... zatrudniła mnie wariatka, chciała, żebym kogoś udawała. To miała być rola.
stodziesiątkę na północ. Mimo późnej pory na autostradzie wrzało życie, wszędzie migały

eleganccy gracze, jak Alec, ocierali się o podejrzane typy. Rozejrzała się po zbytkownym,

Olivii wiadomo, babka nigdy nikogo nie kopała w siedzenie. Po prostu w ten sposób określała
rozgniewana. Po raz kolejny zastanowiła się, czy nie polecieć do Kalifornii i nie powiedzieć
aktówka z laptopem, biegł do drzwi wyjściowych. Najchętniej porzuciłby bagaż, ale nie mógł

– Tak. – Znowu łyk kawy.

- Czy nikt ci nie powiedział, że zadajesz za dużo pytań? No, chodź! - ujął łagodnie jej
Jej prześladowcy wpatrywali się w pięknego młodzieńca, zastępującego im drogę ze
- Nieważne - burknął. - W końcu - dodał tonem pełnym goryczy - co znaczy moja

czasu poświęcił na ustalanie szczegółów w sprawie opieki nad córką Maren i właściwie nie

- Czy nikt ci nie powiedział, że zadajesz za dużo pytań? No, chodź! - ujął łagodnie jej
- Entrez! - W głosie Jaspera wyczuła rozdrażnienie, otworzyła więc drzwi, ale nie przestąpiła progu.
nie nęka go już zły nastrój.